środa, 13 lutego 2013

Od Sashy

Przechadzałam się z Bremu. Wróciliśmy bardzo późno nocą. Nagle ktoś nazwał nas parą. Wolałam się wymknąć.

Weszłam do pokoju, zamknęłam drzwi. Zaszyłam się do najmroczniejszego kąta. Z starej skrzyni wyjęłam nieżywego królika. Scyzorykiem wyrzeźbiłam mu twarz człowieka i zaczęłam szarpać.
-Buhahaha!- w tej chwili wpadłam w trans.

Gdzieniegdzie walała się sierść, krew i wnętrzności. Krwi było mało, bo gustuję w niej i to bardzo. Oblizywałam brudne(od krwi) palce i wąchałam piękny zapach śmierci. Nagle usłyszałam kroki. Ktoś pociągnął za klamkę.

- Łocie ku*wa!! - powiedziałam.

Przede mną pojawił się obcy mężczyzna. Nie należał do HK. Wzięłam scyzoryk i tak precyzyjnie przecięłam mu szyję, że upadł na ziemię. Zaczął się krztusić własną krwią. Usiadłam koło niego i przypatrzałam się walce z losem. Nagle wyjął broń i strzelił w moją rękę. Uśmiechnęłam się wrednie. Rozwścieczyłam się!Szarpałam go. Wytrąciłam broń. Zaczęłam dźgać go nożem. Nawet gdy umarł pastwiłam się nad nim.
Pokój i wszystko w nim było od krwi. Łącznie ze mną. Tu i tam walały się szczątki i królika i mężczyzny. Po chwili do pokoju ktoś wszedł...była to Rukia.
- O MÓJ BOŻE! - krzyknęła.
< Rukia dokończ>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz