Dzień jak codzień a jednak inny. Dziś damy dworu o dziwo nie plotkowały o mnie. Wymyśliły nowy temat ... Tym razem o mojej siostrze - Czaki. Tak jak zawsze wyszedłem z pokoju i z rękami w kieszeniach poszedłem nad jezioro. Tam stały 2 arabskie konie. Spojrzałem na nie i odszedłem. Spotkałem po drodze moją dziewczynę - Alii.
-Witaj, Bremu.
-Siema.
-Czemu nie jesteś o tej godzinie w pałacu ?
-A czemu ty nie jesteś ?
-Heh, szczerze.
-Chodź, coś Ci pokażę.
-No okej.
Zaprowadziłem ją tam.
-Spójrz na te konie. Wyglądają jak my.
-Heh, prawda.
>Po 6 godzinach.<
-Osz ... Już 23.34 może wrócimy ?
-Ehh ... Okej.
>W pałacu.>
-Gdzieście byli !? Już jest po północy ! Już spać !
-Nie krzycz.-zadrwiłem.
-Jak mam nie krzyczeć ?!
-Normalnie.
Podeszła do nas zaspana Veroni.
-Ooo mamy nową parę ! - zaśmiała się.
-Niema się z czego śmiać.
>Rukio ? :| >

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz